Foty na sprzedaż…

Tytuł tego wpisu, parafraza tytułu znanego filmu, mógłby brzmieć także,  gdyby spojrzeć na zagadnienie z drugiej strony, jak móc realizować się i jeszcze zarobić na tym. Fotografia jako hobby, jako twórcza samorealizacja, może także d0starczyć nowych ekscytujących przeżyć w postaci sprzedaży zdjęć. Mowa tu oczywiście o międzynarodowych bankach zdjęć, tak zwanych stockach lub mikrostockach. Wychodząc z założenia że dobrze jest pracować i zarabiać, a szczęściem jest zarabiać  na tym co i tak by się robiło, czyli na własnym hobby, to sprzedaż  fotografii w takich bankach można właśnie nazwać spełnieniem tych  potrzeb. W obecnych czasach przy tak ogromnym rynku reklamowym, projektanckim, webmasterskim, przy tak ogromnym zapotrzebowaniu na fotografie prasową czy internetową, o rynek zbytu nie należy się martwić. A zwłaszcza, że banki te przyciągają klientów niskimi opłatami za kupno zdjęć, ogromną bazą fotografii, łatwością pozyskiwania ich, oraz możliwością, w przeciwieństwie do fotografów zawodowych, zobaczenia wyniku końcowego natychmiast z możliwością wielu opcji sprzedaży. Wszystkie te zalety dla kupujących, zapewniają ciągły i narastający rynek zbytu. Stanowi to dla wielu fotografujących nie lada frajdę , móc dostawać profity z tego co i tak lubimy robić. Zamiast tworzyć do szuflady, czy wystawiając w internetowych galeriach lub forach być narażonym na ciągłą krytykę i frustrację, można, po osiągnięciu już jakiegoś poziomu w fotografii, niejako pochwalić się swoimi zdjęciami w galeriach takich właśnie banków zdjęć, być dostrzeżonym i nagrodzonym za swoja pracę , którą i tak by się wykonywało. Gdy polubi się ten specyficzny rodzaj fotografii, można całkowicie poświęcić się jemu i mieć 0grom przyjemności w tym małym biznesie. Można oczywiście swoją przygodę z fotografią spełniać dwu kierunkowo, robić zdjęcia na microstocki, i równolegle rozwijać dalej swoją sferę artystyczną z fotografiami tak zwanego „wyższego lotu” … Wszystko już tylko zależy od nas. Na zakończenie muszę stwierdzić że praca w kierunku zapełnienia swojej galerii na microstockach, planowanie sesji specjalnie pod ten rynek zbytu, śledzenie go, analizowanie i namacalne sprawdzanie czy się wyciągnęło właściwe wnioski, może być doskonałą kontynuacją tego wszystkiego co robiliśmy do tej pory w celu doskonalenia sztuki fotografii, i może być tego spełnieniem.

This entry was posted in Utrwalam co maluje światło .... Bookmark the permalink.