Narzędzie w rękach artysty

Niejednokrotnie na pewno dało się słyszeć opinie o cudowności lub beznadziei fotografii, gdzie całą zasługę przypisywało się narzędziu któremu zawdzięcza się tą opinie, a mianowicie aparatowi fotograficznemu. „Robisz świetne zdjęcia, zapewne posiadasz znakomity aparat…” – Z wszystkich stron słychać  takie głosy, i nie zawsze opinie te, są wyrażane przez początkujących fotografów. Wiara w cudowne aparaty, mające moc robienia artystycznych zdjęć, jest odzwierciedleniem tych wszystkich, którzy błędnie przedkładają możliwości sprzętu ponad talent. Tu przychodzi mi na myśl takie skojarzenie. Czy Wyspiańskiemu przypiszemy maestrie jego obrazów jakości pędzli czy farb jakich używał? Zasługę doskonałości potraw mistrzów kulinarnych przypiszemy wyższej klasy patelniom lub garnkom? A muzyce wysokiej próby instrumentom, które ją wykonują? Odpowiedź jest chyba jednoznaczna. Nie podlega oczywiście dyskusji, że wybitny artysta potrzebuje wybitnego instrumentu, co podniesie klasę jego dzieła, ale oczywiście twierdzenie, że klasa dzieła jest tylko prostą pochodną posiadanego sprzętu, jest ogromnym nieporozumieniem. To w oczywisty sposób marginalizuje czynnik ludzki, wkład artysty. Wszystko jest dziełem człowieka, a tylko artysta potrafi tymi narzędziami stworzyć arcydzieło, realizując swoją wizję.  W fotografii układ świateł i cieni, obiekt, perspektywa, kadr i wiele innych czynników wpływa na jakość zdjęcia. Właściwe zaplanowanie tego wszystkiego, wykorzystanie co daje nam natura i realizacja zamierzeń, stanowi właśnie o dziele, a nie bezduszna maszyna. Jedyne co świadczy o mistrzostwie w bezpośrednim powiązaniu z aparatem fotograficznym, to perfekcyjna znajomość i maksymalne wykorzystanie możliwości urządzenia. Dopiero skompensowanie wcześniej wymienionych czynników, daje tak zwane dzieło, którego jakość, mylnie jest przypisywana tylko narzędziu, jakim w tym wypadku jest aparat fotograficzny. W rękach artysty stanowi on o wyjątkowości tego co jest namacalnym efektem, czyli fotografii.


Posted in Utrwalam co maluje światło ... | 2 Comments

Foty na sprzedaż…

Tytuł tego wpisu, parafraza tytułu znanego filmu, mógłby brzmieć także,  gdyby spojrzeć na zagadnienie z drugiej strony, jak móc realizować się i jeszcze zarobić na tym. Fotografia jako hobby, jako twórcza samorealizacja, może także d0starczyć nowych ekscytujących przeżyć w postaci sprzedaży zdjęć. Mowa tu oczywiście o międzynarodowych bankach zdjęć, tak zwanych stockach lub mikrostockach. Wychodząc z założenia że dobrze jest pracować i zarabiać, a szczęściem jest zarabiać  na tym co i tak by się robiło, czyli na własnym hobby, to sprzedaż  fotografii w takich bankach można właśnie nazwać spełnieniem tych  potrzeb. W obecnych czasach przy tak ogromnym rynku reklamowym, projektanckim, webmasterskim, przy tak ogromnym zapotrzebowaniu na fotografie prasową czy internetową, o rynek zbytu nie należy się martwić. A zwłaszcza, że banki te przyciągają klientów niskimi opłatami za kupno zdjęć, ogromną bazą fotografii, łatwością pozyskiwania ich, oraz możliwością, w przeciwieństwie do fotografów zawodowych, zobaczenia wyniku końcowego natychmiast z możliwością wielu opcji sprzedaży. Wszystkie te zalety dla kupujących, zapewniają ciągły i narastający rynek zbytu. Stanowi to dla wielu fotografujących nie lada frajdę , móc dostawać profity z tego co i tak lubimy robić. Zamiast tworzyć do szuflady, czy wystawiając w internetowych galeriach lub forach być narażonym na ciągłą krytykę i frustrację, można, po osiągnięciu już jakiegoś poziomu w fotografii, niejako pochwalić się swoimi zdjęciami w galeriach takich właśnie banków zdjęć, być dostrzeżonym i nagrodzonym za swoja pracę , którą i tak by się wykonywało. Gdy polubi się ten specyficzny rodzaj fotografii, można całkowicie poświęcić się jemu i mieć 0grom przyjemności w tym małym biznesie. Można oczywiście swoją przygodę z fotografią spełniać dwu kierunkowo, robić zdjęcia na microstocki, i równolegle rozwijać dalej swoją sferę artystyczną z fotografiami tak zwanego „wyższego lotu” … Wszystko już tylko zależy od nas. Na zakończenie muszę stwierdzić że praca w kierunku zapełnienia swojej galerii na microstockach, planowanie sesji specjalnie pod ten rynek zbytu, śledzenie go, analizowanie i namacalne sprawdzanie czy się wyciągnęło właściwe wnioski, może być doskonałą kontynuacją tego wszystkiego co robiliśmy do tej pory w celu doskonalenia sztuki fotografii, i może być tego spełnieniem.

Posted in Utrwalam co maluje światło ... | Komentarze są wyłączone

Wizja artystyczna

W poprzednich moich rozważaniach na temat fotografii poruszałem już tematy inspiracji i kreatywności w fotografii, pora teraz zabrać głos na temat trzeciej strony twórczej to jest wizji artystycznej. Bez wizji w swoich fotografiach, choć doskonałych technicznie, tworzenie zdjęć stanie się produkcją zwyczajnych fotek. Dzięki temu pierwiastkowi tchniętymi w swoje prace,  fotografie stają się nośnikami pewnych idei, które to prace,  stają się dzięki temu wartościowymi dziełami. Sama wizja artystyczna może zostać zdefiniowana jako sztuka, dzięki której dostrzegamy w otaczającym nas świecie wszystko to co jest niewidoczne dla innych. To nasza indywidualna koncepcja na świat, intuicyjne pojmowanie rzeczy wokół nas, przekazanie spojrzenia na to wszystko poprzez swoją twórczość. Dokonuje się to, poprzez pracę twórczą,  robienie zdjęć, tych właśnie które ją urealniają. Jest to zamysł sam w sobie, na prezentowanie swoich koncepcji, pomysłów, tego właśnie „Twojego sposobu widzenie świata”. Przekazanie swojej wizji artystycznej w sposób klarowny, ciekawy, umiejętnie wyrażany za pomocą obrazów decyduje o sukcesie danego dzieła a tym samym i twórcy. Wizja to nic innego jak urzeczywistnienie inspiracji, ujęcie czegoś nieuchwytnego w ramy fotografii. Zdefiniowanie tych ram to najważniejsze wyzwanie, by móc je przetworzyć i zinterpretować. Trzeba poprzez realizację tego wszystkiego przekazać widzowi pewien komunikat, pewną historię, wyrazić emocje, swój stan ducha, spojrzenie na świat otaczający nas i rzeczywistość lub swoje fantazje. Poprzez dobrze zaplanowaną realizację wizji, spełnienie powyższych uwarunkowań, a także na koniec krytyczne spojrzenie na to wszystko, możemy zainteresować dopiero widza naszymi pracami, naszymi wizjami i ich perfekcyjną realizacją…

Posted in Utrwalam co maluje światło ... | Komentarze są wyłączone

Dlaczego fotografuje ?

Dlaczego akurat fotografia? A nawet, po co w ogóle się fotografuje. Odwieczne pytanie, tak stare jak i sama fotografia. I jak mówi przysłowie – ile głów tyle odpowiedzi… Bo czy to za sprawą  sensu fotografii kryjącej się w jej długo falowej postaci. To znaczy w takiej, kiedy nas już nie będzie, a jakieś fotki jeszcze tak. Czyli „… nie wszystek umrę…”. Czy może zdjęcia pozwalają zatrzymać, i uwiecznić na papierze nie tylko poszczególne chwile i wydarzenia.  Zdjęcia potrafią utrwalić także uczucia, jak smutek, radość, pragnienie, oczekiwanie, złość, żal, miłość, czy zaniepokojenie. Fotografia  pozwala nam powrócić wspomnieniami do chwil z którymi wiążemy emocje. Wiele jest powodów, lecz dla mnie sens dla której z taką rozkoszą sięgam po aparat obrazuje ostatni mój plener w lesie. Otóż, co jakiś czas, wraz z rodziną udaje się na daczę, która umiejscowiona jest w samym środku lasów Koszęcińskich. I tam oddaje się swojej pasji. I teraz nie było inaczej. Lecz gdy idąc już bardzo długo od poranka przez las, mając „na koncie” parę kadrów, nagle z tyłu usłyszałem rumor wydobywający się z krzaków. Odwróciłem się,  a przez leśną ścieżkę przebiegł okazały jeleń. Gdy się tak odwróciłem, to mi aż dech zaparło. Lecz nie z powodu zwierzęcia, które i tak szybko uciekło nim zdążyłem go uwiecznić,  natomiast z powodu widoku który rozpostarł się przed moimi oczami. Idąc tak długo nie zdałem sobie sprawy,  że słońce wzeszło już znacznie i przebijało się przez konary drzew, tworząc przepiękne światło, które w cudowny sposób wraz z kolorami późnej jesieni, dawało koncert barw. Chęć uchwycenia tego, przekazania chwili i miejsca, owładnęło mną. Zachwycony widokiem i nie powtarzalną atmosferą sprawiło, że starałem się jak najbardziej przekazać w swoich kadrach tą cała chwile. Wiedziałem że tworzę coś, co będzie nie tylko teraz sprawiać przyjemność przy oglądaniu, lecz także długo potem i nie tylko mnie. To  był cudowny moment twórczej ekstazy… I właśnie dzięki takim momentom w swojej „twórczości”, wiem dlaczego fotografuje.


Posted in Utrwalam co maluje światło ... | 1 Comment